Wyszło z kompostu

Jestem pod nieustającym wrażeniem ciężkiej i niedocenianej pracy mikroorganizmów i zwierząt zajmujących się kompostowaniem. Można powiedzieć, że praca wre na okrągło, aż się dymi (czasami). Kompost założyliśmy w nowym miejscu na brzegu lasu w maju: koszona trawa, mech, gałęzie i liście przeplatane odpadkami kuchennymi. Każda kolejna partia odrzutów przybierała formę czarnego złota migiem (gdzieś w trzy miesiące) i była na bieżąco rozrzucana pod kwiatami, drzewkami i na prowizorycznej grządce z dynią.

kompost

Z informacji naukowych wynika, że w jednym gramie gleby żyją miliony istot kompostujących. Istot bardzo różnych i w dużej części niezbadanych (!).

Typowe mikrusy glebotwórcze to:

  • bakterie, grzyby, pierwotniaki – najbardziej powszechne, przetwarzające i dezynfekujące substancję organiczną, ale też dostarczające jej substancji odżywczych
  • roztocza, skoczogonki (co za nazwa!) – owady mniejsze niż 5 mm przetwarzające materię roślinną i dostarczające substancji odżywczych bakteriom
  • dżdżownice – grupa inżynierska budująca i formująca glebę ułatwiając wnikanie w nią tlenu i wody, przy okazji przetwarzająca i rozdrabniająca odpadki
  • żuki gnojowe – mistrzowie recyklingu obornika, oczyszczający pola i lasy z pasożytów, larw, przy okazji wzbogacając glebę azotem

Przy pracy z kompostem nie należy się więc dziwić spotkaniom oko w oko, albo oko w czułki. W moim przypadku gumiaki i rękawiczki to jednak podstawa pomimo niewątpliwej fascynacji. A znaleziska bywają rozmaite, na przykład, odsypana przeze mnie mała żabka, która uparcie udawała martwą, a jak tylko straciłam nią zainteresowanie, od razu kicnęła w swoich sprawach. Albo przepiękny puchaty trzmiel kamiennik (na zdjęciu) – pytanie czemu też on się zakopał w kompoście (?). No nieważne, był w dużym szoku po znalezieniu się na grządce pod różą. Wstał, otrzepał się bardzo niezadowolony i po chwilowym wygrzaniu się na słońcu odleciał w swoich sprawach.

img_2548

Albo chrząszcz biegacz. Gdybym go spotkała w mieszkaniu w mieście, to panika była pełna, a jak niechcący znalazłam go w listopadzie pod kawałkiem drzewa, to wydał mi się niesamowicie piękny z tym garbowanym pancerzykiem. Był na tyle mały że nie wiem, czy udawał martwego, czy po prostu nie przerwałam mu drzemki, tym niemniej zignorował mnie totalnie.

zuczekI jeszcze parę piękności lata na zdjęciach:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s