PermaWiosna

Realizuję się rolniczo tylko w weekendy i wakacje ze względu na etatową pracę w mieście. Na czas skumulowanych prac wiosennych (przygotowanie grządek, siew, sadzenie i inne szaleństwa) udało mi się wygospodarować tydzień na początku maja. Nie było to dużo, więc organizacyjnie i wysiłkowo trochę mnie to przerosło – a tyle się wcześniej nazachwycałam jak to kobiety mogą i powinny odnajdywać równowagę i spokój w pracy w ogrodzie ;).

Powiedzmy sobie jasno: wiosenna kumulacja należy do prac ciężkich. Widzę już w praktyce jak ważna jest umiejętność projektowania ogrodu, planowania pracy i organizacja współpracującej grupy. Niby oczywiste, a jednak nie takie proste. Najtrudniejsze okazało się dla  mnie adaptowanie planu do zmieniających się okoliczności i umiejętność rezygnacji z mniej istotnych fragmentów, kiedy brakuje sił.

Cieszę się ze wszystkiego, co udało się osiągnąć w tak krótkim czasie i liczę po cichu na korzyści z permakultury w przyszłości (tzn. coraz mniej prac cieżkich, a coraz więcej zdrowych i wartościowych warzyw, owoców i ziół).

Wielka wdzięczność dla rodziny z Radomia bez której całe to szaleństwo nie miałoby szans realizacji. Dzięki stokrotne za ciężką pracę, a szczególnie tym najmłodszym, którzy dzielnie uczestniczyli w ładowaniu i pchaniu pod górę każdych kolejnych taczek, jestem pod wrażeniem!

Podsumowanie prac na wieczną internetu pamiątkę:

IMG_3108

Najmniej nakładu pracy wymagała grządka podniesiona przygotowana na jesieni metodą  back-to-eden Paula Gautschi. Cała metodologia wzięta z internetu, więc działam metodą prób i błędów (Dobry początek). Przez zimę nijak nie zmniejszyła się gruba na 15 cm warstwa zrębek sosnowych. W międzyczasie za radą z grupy internetowej Z mniasta do wsi, domieszałam do zrębek trochę gałęzi drzew owocowych, żeby zmniejszyć kwasowość sosny. Grządka dotychczas była przykryta agrowłókniną, a więc chwasty nie zaczęły rosnąć. Natomiast w jednym miejscu wyrosła dorodna grupa grzybów. Nie wiem czy to tak znowu dobrze, no ale coś tam jednak rośnie. Grządkę uwielbiają też mrówki, więc liczę, że skupią się na pracy nad jej przetwarzaniem zamiast atakować lampki ogrodowe i skrzynki elektryczne. Grządkę przeznaczam w tym roku głównie na rośliny, które i tak odnajdą się w dużej ilości kompostu (dynia, cukinia). Zanim podrosną sadzonki, częściowo obsiałam ją już melisą, tymiankiem, nasturcją i facelią.

Druga grządka permakulturowa przygotowana w sadzie od zera:

IMG_3029

Grządka znowu metodą back-to-eden (gazety, kompost, zrębki). Ale tym razem przygotowana ‚na skróty’ tak, aby od razu można było ją obsadzić, tzn. po rozłożeniu kompostu, dodaliśmy ziemię z kretowisk i cienką warstwę przekompostowanych gałązek drzew i krzewów liściastych. Przy okazji sprawdzę jak w ramach takiej silnie zakompostowanej grządki odnajdzie się rosnąca wewnątrz jabłonka i dwa zasadzone jesienią krzewy czarnej porzeczki). Zasiane: zioła, kwiaty ozdobne, facelia i proso, do tego dodane trochę ziemniaków. Dopiero po zakończeniu sezonu planuję podrasować grządkę obornikiem i większą ilością gałązek. Zobaczymy na ile działanie ‚na skróty’ sprawdzi się w tej metodzie.

Rabatki kwiatowe zostały dokładniej wyodrębnione z trawnika podziemnym płotkiem ogrodowym – mam cichą nadzieję na efekt łąki wśród trawnika:

IMG_3046

Dostałam na jesieni od miejscowej pasjonatki kwiatów piękną peonię  i floksa, a więc była motywacja na stworzenie naokoło nich nowej większej rabatki kwiatowej. Fantazja poniosła mnie jeżeli chodzi o ilość kupionych nasion różnych kwiatów i ziół na rabatki. Naczytałam się które mogą rosnąć obok siebie, a które nie, ale w kluczowym momencie sadzenia oczywiście poszłam na żywioł. Sama jestem ciekawa co z tego wyrośnie.

Chyba najbardziej namęczyłam się przy próbach wyrównania i zadarniania 40 metrowego pasa ziemi, który został po przekopaniu w nowe miejsce kabla elektrycznego.:

IMG_3070

Kilka razy przykryłam tym co się dało: ziemią z pobliskich kretowisk, kompostem, zrębkami sosnowymi, gałązkami, po czym obsiałam trawą i facelią najpierw mieszając nasiona z wodą i trocinami.

Nasiona na grządki i rabatki zaprawiałam metodą z książki „Ogród dla początkujących” W. Czuksanowa (wiele cennych i działających uspokajająco rad od praktyka). Nasiona były moczone przez noc w wodzie z rumiankiem. Od siebie dodałam opcję wody z krwawnikiem (ze względu  na przejściowe braki rumianku w pierwszy wieczór).

img_3027-e1495312754975.jpg

I tak tydzień minął błyskiem. Jeszcze tylko czekam na dorastające na balkonie sadzonki cukini, dyni, pietruszki, fasoli i bobu. A wśród tych wszystkich wydarzeń ogrodowych, rodzinnych i kulinarnych nie było wiele czasu, żeby tak po prostu pochodzić i się pozachwycać. Liczę, że i na to przyjdzie czas, bo na razie mam niedosyt zachwycania się PermaWiosną.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s