Nie ma maja bez mniszka

Już drugi rok z rzędu przygotowuję syrop/miód z mniszka. Właściwie jest to lekarstwo i autorzy przepisów ostrzegają, żeby jeść nie więcej, niż łyżkę dziennie, ale smaczne toto jest tak, że naprawdę ciężko się ograniczać. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do różnic między mleczem, a mniszkiem, to istnieje tona wyjaśnień w tym temacie na Googlu. Myślę, że w celu majowego zbierania można założyć, że to żółte, które masowo rośnie na łąkach – to przepisowy mniszek.

Sam przepis jest prosty do bólu, i lepiej z nim w ogóle nie kombinować, bo smak ma nie do przebicia. A więc nie należy zwlekać (sezon szybko się skończy), tylko iść w pole przy słonecznej pogodzie tam, gdzie najbardziej żółto i zbierać. Osobiście w tym roku poszłam na szaber na pole sąsiada, bo nie mogłam się doczekać aż bestie zakwitną u mnie w podwórku.

Przepis co roku biorę z bloga Matka tylko jedna, który powołuje się na jeszcze inny przepis, ale w zasadzie przepisy na internecie są porównywalne. Ten konkretny ma tę zaletę, że kilogramy mniszka od razu przełożone są na liczbę kwiatów, co zasadniczo ułatwia życie i ma dodatkowy element magiczny – osoba zbierająca mniszka na łące wygląda jakby non stop wypowiadała zaklęcia w formie kolejnych dziesiątek, setek, uff to już 500, uff to już 600 itd.

Przepis podstawowy:
– 1000 główek kwiatu mniszka [około 1 kilograma kwiatów]
– 2 litry wody
– 4-5 cytryn [lepiej więcej cytryn niż mniej, lepszy smak]
– 2 kilogramy cukru

Mniszka zbierać najlepiej w cienkich rękawiczkach, bo silnie farbuje na żółto. Główki kwiatów z zieloną koroną trzeba przekręcić na bok i pociągnąć do góry, łatwo odchodzą. Łodygi i liście absolutnie odrzucić. Urobek rozłożyć na 1-2 godziny na balkonie/tarasie, żeby wyszły bardzo niezadowolone z sytuacji robaczki. Zalać 2 litrami wody, gotować 20 minut, odstawić na 24 godziny zupełnie ignorując przejściowy zapach nijako-ziemniaczany.

Na następny dzień odsączyć mocno kwiaty np. przez ściereczkę kuchenną, do odsączonego płynu dodać sok z cytryn (też odsączony) i 2 kg cukru. Gotować w szerokim garnku 2-3 godziny na małym ogniu, często mieszając. Z każdą godziną mieszanie będzie powodowało coraz większe spienienie, a więc garnek powinien być dość wysoki. I już, gotowe! Przelewamy do słoików – butelki zdecydowanie odradzam, bo po jakimś czasie syrop gęstnieje i z butelki trzeba go wyciągać długim nożem lub trzonkiem widelca. Chociaż może ma to jakiś sens – ciężko jest pochłaniać syrop po kilka łyżek na raz w tych okolicznościach.

Poza smakiem, nie do przecenienia jest zdrowotność. Wg. źródeł, syrop z mniszka pomaga na kaszel, przeziębienia, powoduje oczyszczanie z toksyn i leczy wiele innego zła poprzez wzmocnienie odporności organizmu. Jedzmy więc go i pijmy, może nie bez umiaru, ale z przyjemnością wspartą tradycyjną wiedzą ziołoleczniczą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s