Cześć barwinkowi

Trawnik zastałam piękny, w większości równy i intensywnie zielony po poprzednich właścicielach działki. Nie byłam mu w stanie jednak poświęcić tyle regularności i uczucia, co moi poprzednicy. Od początku kombinowałam jak zmniejszyć nakład pracy (to jednak 20 arów), a jednocześnie pozostawić jak najwięcej pięknej zieleni. Temat jest wciąż rozwojowy, ale przyszedł czas na podsumowanie pierwszego zrealizowanego pomysłu: zadarnienia ponad stu metrów (!) przestrzeni między płotem, rzędem drzew i krzewów, a rzędem lampek ogrodowych. Padło na boski barwinek:

IMG_3153

Osobiście uważam, że barwinek jest najpiękniejszy na świecie, ale mam też bardziej racjonalne argumenty za obsadzeniem nim brzegów trawnika przy płocie: jest zimozielony, niewysoki (nie oplata płotu), rośnie szybko, od razu kwitnie, jest mniej kłujący niż iglaki, a bardziej pasujący do ogrodu tradycyjnego niż dzikie wino lub bluszcz. W cieniu jest praktyczne bezobsługowy.

Sadzenia go w słońcu raczej nie polecam chyba, że chcemy, żeby gubił się wśród innych roślin. U mnie w słońcu konkuruje nieustannie z perzem, trawą i mleczami, a plewienie go nie jest łatwe – rosnąc owija się naokoło konkurentów. Na pocieszenie poza zwyczajowymi chwastami przyciągnął też szereg uroczych samosiejek (poziomki, niezapominajki, rozchodnik). Co więcej interesująco wyglądają na jego tle cebulki, które wpasowałam tu na jesieni (tulipany, czosnek). Poza barwinkiem w cieniu testuję też inne piękności za radą koleżanek ogrodniczek: poziomki, paprotki, konwalie. Dają sobie radę pomimo towarzystwa wysysających wszelkie soki brzóz.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s