Dywagacje o liściu

Mam wrażenie, że lato w tym roku będzie mało owocowe sądząc po niewielkiej ilości kwiatów na drzewach. Późnowiosenne przymrozki miały w tym niewątpliwie swój udział. Natomiast widać, przynajmniej u mnie, że rośliny kompensują to silniejszym wzrostem: liście rozwijają się piękne, wypasione, ignorując ataki larw, mszyc i innych złośliwców. Może jest to efekt profesjonalnego przycięcia drzew i krzewów owocowych, może przynosi efekty moje zawzięte podlewanie i spryskiwanie drzew nawozem własnej roboty. A może po prostu taki rok.

IMG_3664

Przez ten atak zieleni uważniej w tym roku obserwuję liście: w naszym klimacie żyją krótko, ale intensywnie. Jesienią obumierają prawie wszystkie. Nawet liście roślin zimozielonych żyją tylko 1-3 lata.

Liściom zawdzięczamy życie, czyli tlen jako uboczny produkt fotosyntezy i inne dobrodziejstwa jak warzywa, przyprawy i zioła. Dla zwierząt i larw liście to pokarm i miejsce schronienia. Opadłe liście są źródłem materii organicznej i pokarmów mineralnych dla roślin.

Liście chronią także przed mrozem korzenie i nasiona leżące na ziemi.  Dlatego nie należy ich na siłę ‘sprzątać’ z całego ogrodu. Jeżeli zależy nam na super trawniku, owszem. Natomiast pod drzewami i krzewami, przy płotach i żywopłotach pełnią ważną funkcję ochronną.

Ale nie o dywagacje o jesiennych liściach mi chodzi. Wiosna i lato to czas oczyszczania organizmu po cięższym jedzeniu zimowym. I tu z pomocą przychodzą: liście.

Mnie na przykład, lekarz medycyny chińskiej polecił detoks sałatką z liści mniszka w odpowiedzi na pytanie jakie zioła najlepiej pić na wiosenne oczyszczenie . A więc dla szukających daleko odpowiedź jest czasem bliska, żeby nie powiedzieć przyziemna. W medycynie chińskiej wiosna, to właśnie czas oczyszczania wątroby i woreczka żółciowego. Wiosna to element drzewa, energia wznosząca, kiełkowanie, świeża zieleń. To najlepszy moment, żeby jeść (i pić) zielone liście w formie surowej. Gdy jest zimno, surówki nie są w medycynie chińskiej polecane ze względu na wychładzający charakter. To teraz jest ich czas.

Żeby zrobić sałatkę z mniszka musiałam przełamać naturalną barierę przed zjedzeniem chwastu tak po prostu z pola. Tak jakby rośliny jadalne ograniczały się do profesjonalnie zapakowanych w plastik liści szpinaku, jarmużu, czy roszponki. Być może wynika to z atawistycznego, ale w sumie racjonalnego lęku przed zjedzeniem trucizny. Chodząc po polach niewiele wiemy o rosnących tam roślinach i ich trujących odpowiednikach. Warto więc odgruzować tą wiedzę i odważnie spróbować to coś pozornie podejrzanego zjeść.

IMG_3525

Sałatkę z mniszka robiłam w ramach detoksu z tym, co lubię: ogórek kiszony, pomidor, pietruszka zielona, oliwa i własnego chowu zielony czosnek. Liść mniszka na żywca był lekko gorzki, ale po umyciu i pokrojeniu zrobił się całkiem smaczny. Bariera lęku przed liściem niedostępnym w warzywniaku została przełamana. Wierzę, że wątroba też była zadowolona. Więcej o zaletach mniszka na wiosnę w napakowanym wiedzą artykule pl.herbs2000.com.

A przy okazji czytania o liściach natknęłam się na opracowanie naukowe Łukasza Łuczaja i międzynarodowego zespołu, który udokumentował „87 gatunków roślin do zawijania gołąbków” używanych w Europie Południowo-wschodniej i Turcji. Zawijanie gołąbków w liść malwy? łopianu? czarnej porzeczki? – ile tradycji kulinarnych tyle pomysłów. Z tej różnorodności widać ile możliwości czai się liściu i jak ważny jest w naszej kulturze i historii.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s