PermaŻniwa

Niewielka jest moja uprawa permakulturowa, to i małe żniwa były, ale jakże różnorodne. W ramach działalności doświadczalnej sadziłam na lewo i na prawo wszystko co lubię i co mi pasowało do testowania współzależności. Ogólną ideą było sprawdzanie co z ulubionych roślin warto w przyszłości sadzić na grządkach permakulturowych, a także co posadzić z czym, żeby się lubiło i wzajemnie wspomagało, a nie niszczyło (tzw. współrzędna uprawa roślin). Tak więc pod względem naukowym żniwa zakończyły się sukcesem (mózg przeciążony nowymi spostrzeżeniami). Gorzej pod względem ilościowym, nawet mała rodzina by się z tego nie wyżywiła. No ale ciężko liczyć np. na sto kilo bobu zasadziwszy parę ziaren.  Podsumowanie co ciekawszych spostrzeżeń poniżej.

Zboża: Proso

img_4423

Ponieważ już w latach 1990tych odkryłam znaczenie kaszy jaglanej wytwarzanej z prosa dla zdrowej diety, zawsze chciałam zobaczyć jak proso wygląda. Zasadziłam więc w ramach patriotyzmu lokalnego proso odmiany gierczyckiej (Gierczyce świętokrzyskie, a jakże). Proso wyrosło na ziemi kompostowej przykrytej gałązkami bez żadnych dodatkowych zabiegów, piękne i równomiernie dojrzałe przed sierpniowym koszeniem (podobno właśnie przez nierównomierne dojrzewanie proso jest traktowane na dużych plantacjach round-upem, pomimo, że mechaniczne dosuszanie ziarna bez chemii, jest porównywalne kosztowo – tak powiedział mi właściciel gospodarstwa z którego kupowałam ziarno).

Kasza jaglana z prosa ma we współczesnej dietetyce wyjątkowe znaczenie, o którym warto wiedzieć i korzystać. Ma dużo łatwo przyswajalnego białka, mikroelementów i witamin, a co ciekawe zero glutenu (!). Wzmacnia przewód pokarmowy i działa alkalizująco na organizm przez co odtruwa go z codziennej silnie zakwaszającej diety (cukier, słodziki, białe pieczywo, wysoko przetworzone posiłki). Ma neutralny smak, a więc można ją dodać w zasadzie do każdego typu potrawy (zupa-drugie-deser). Lecznicze monodiety oparte na samym zbożu są najbezpieczniejsze właśnie na bazie kaszy jaglanej.

Rośliny, które ‚pełnią rolę’: Nasturcja, facelia, czosnek

Roślin ‚pełniących rolę’ w rolnictwie jest wiele. Np. zielony nawóz, to rośliny sadzone tylko po to, żeby wzbogacić glebę przed właściwą uprawą (ja wypróbowałam łubin i facelię). Niesamowita jest facelia, która ma jeszcze dodatkową rolę: jest rośliną miododajną, przez co przyciąga naprawdę wiele zapylających owadów w trakcie kwitnienia.

Wiele roślin może pełnić rolę odstraszacza szkodników, np. czosnek. Zasadziłam go w tym roku naokoło rabatek, a w szczególności słabowitych róż. Udało się – pierwszy rok, w którym nie muszę odratowywać róż od nieustającej śmierci klinicznej. Listki bez plam i śladów obgryzania, kwiatów coraz więcej.

Ze wszystkich roślin ‚pełniących rolę’ najbardziej zaskoczyła mnie nasturcja. Zasadzona obok dyni, cukini, bobu, fasolki i ziemniaków miała pełnić rolę przechwytywacza istot nielubianych i żarłocznych, czyli głównie mszyc. I rzeczywiście, robiąc zdjęcie kwiatów z bliska przypadkowo zauważyłam czające się na gałązce ponad kwiatem nasturcji stadko mszyc:

img_4698

Miło więc, że nasturcja spełniła swoją rolę. Natomiast przerosła zdecydowanie moje oczekiwania jeżeli chodzi o ilość, jakość i wielkość. Nie była w stanie przebić agresywnością dyni, ale urosła szaleńczo i dalej rośnie wypuszczając wrześniowe pędy po metr długości. Co ciekawe nasturcja, a przynajmniej jej części naziemne są jadalne, a wręcz lecznicze. Kwiaty można dodawać do sałatek, podobno mają pikantny smak. Bogate w witaminę C liście można też jeść na surowo albo suszyć na zimę. Działają przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Tutaj więcej informacji o nasturcji od guru ziołolecznictwa, dr Różańskiego.

Warzywa:

Ciepła wrześniowa pogoda dała drugie życie nie tylko szalejącej nasturcji, ale też osaczanym przez nią warzywom: skoszony miesiąc wcześniej bób urósł i zakwitł po raz drugi. Cukinia drugi raz owocuje, co ciekawe w towarzystwie jakichś niepozornych grzybków.

img_4716

Nawet pietruszka, która w tym towarzystwie ledwo się przebija też zwiększyła swoją zieloną moc. A to dopiero pierwszy rok życia grządki permakulturowej. Pomimo dużej ilości zakwaszających zrębków sosnowych, warzywa urosły na bogato bez śladów jakichkolwiek chorób na liściach. Zgodnie z teorią, w drugim roku warzywa korzeniowe powinny się w niej poczuć lepiej.

Kwiaty: Kosmosy

Podobnie jak w przypadku warzyw ciężko mi tu wybrać jednego lidera piękna i bogactwa kolorów. Regularnie ściółkowane rabatki plus obsadzenie brzegów czosnkiem dało zdrowe szaleństwo barw – może troszkę jeszcze niedopracowane od strony projektu (duże rosnące przed małymi), no ale na wszystko przyjdzie czas. W projektowaniu nie pomagają mi myszki i nornice, które samowolnie wykonały na wiosnę roszady w uporządkowanych przeze mnie nasionach i cebulkach. Nawet bardzo aktywny i krwiożerczy kot nie był w stanie ograniczyć ich korytarzowej inwencji.

Z kwiatów chyba najbardziej zaskoczyły mnie kosmosy, które urosły na prawie dwa metry całkowicie zasłaniając biedny rododendron. A przecież w kwiaciarni widziałam, że to małe doniczkowe kwiatuszki. U mnie rosną grube i silne jak bambusy. W przyszłym roku znajdą chyba miejsce pod samymi oknami i to bez przesadnego ściółkowania.

img_4674

Zioła lecznicze: Nagietek lekarski

Ziółka typu tymianek i melisa nie polubiły sąsiedztwa nasturcji i trochę w niej utonęły, natomiast zioła kwiatowe, jak nagietek lekarski i aksamitki urosły bujne i pięknie zakwitły.

Pomarańczowe kwiaty nagietka świetnie wpasowały się w moją ulubioną mieszankę ziół antyseptycznych i łagodzących (krwawnik/rumianek/nagietek) do stosowania zewnętrznego i wewnętrznego w naparze. Dodatkowo spreparowałam macerat nagietkowy na piękniejszą cerę na bazie oliwy z oliwek. I mam taki plan, żeby zwiększyć obszar nagietkowej uprawy za rok, bo rośnie pięknie, a zastosowań leczniczych ma moc.

Owoce: Borówka amerykańska

Rok może nie jest przyjazny dla owoców, większość drzew powiedziała pas, i rzuciła na ziemię jednym jabłkiem lub gruszką. Nawet szerszenie w tym roku nie przyleciały na swoją ulubioną jabłonkę, bo też nie było po co. Tylko krzaczki borówki amerykańskiej zaszalały i jeden z nich przykryty siatką przeciw-szpakową do tej pory ugina się od owoców. Krzaczki nieprzykryte zostały doszczętnie objedzone przez szpaki i trudno się dziwić. Takiej smacznej borówki to daleko szukać.

img_4605

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s