Burza w beczce wody

Planowanie i projektowanie ogrodu na następny sezon w trakcie huraganu (czy tam orkanu) ma swoje uroki. Kiedy wicher łeb urywa tak jak dzisiaj, można się zaszyć i uzgodnić ze sobą, że prace domowe są na razie ważniejsze niż ogrodowe. A patrząc na dynamiczny obraz rzeczywistości za oknem łatwiej o odważne decyzje projektowe. W moim przypadku planowanie sezonu ogrodniczego przypomina trochę burzę w beczce miotanej dzisiaj wiatrem wody: moje plany to nie decyzje na wiele hektarów, ale nie są to też decyzyjki na jedną grządkę. A więc coś więcej niż burza w szklance wody, ale też nie huragan decyzyjny. Raczej kolejny rok rolnictwa weekendowego – dla trochę bardziej zaawansowanych.

W planach rolniczych kontynuacja, czyli przygotowanie istniejących permakulturowych grządek i rabatek do zimy – przykrycie warstwą kompostu, zrębek i gałązek. A poza tym nowość: wytyczenie pasa wzbogaconej permakulturowo łąki wzdłuż osi środkowej sadu. Planowane warstwy: tektura malarska w rolce, dwuletnia trawa z nieużytków w balotach od niezastąpionego sąsiada, na to zrębki lub gałązki na wierzch – do przezimowania.

Marzy mi się tu łan ziół leczniczych i kwiatów użytkowych. Jeżeli sił i zdrowia starczy, to cały sad będzie dzięki temu piękniejszy, wymagający mniej koszenia, a przy tym pożyteczny dla owadów i robali kompostujących. A do tego ludzkość wzbogaci się o surowce do przetworów kulinarnych, zdrowotnych i kosmetycznych.

Wielkim wsparciem i impulsem do rozwoju tej koncepcji były jesienne warsztaty zielarskie u Małgosi Kaczmarczyk w Skrzydlnej – duża porcja wiedzy dla początkujących (czyli dla mnie) i zaawansowanych, bo wiele uczestniczek zielarek miało już znaczącą wiedzę i doświadczenie. Dzięki Małgosi i wszystkim uczestniczkom lepiej widzę znaczenie przetworów jako rękodzieła, wyrazu indywidualnej wiedzy, talentu i intuicji przekazywanej dla dobra innych. Warsztaty dały mi wiele umiejętności praktycznych i więcej zaufania do siebie przy rozpoznawaniu znalezionych ziół. No i wiele nowej wiedzy o technikach przetwarzania i przechowywania.

Przy okazji marzenia o kwiatowym pasie w sadzie marzy mi się też ‚Rozpoznawalnik’, czyli nauka botaniki na żywym: posadzenie małych ilości wybranych ziół, które lubię, po to, żeby je potem łatwiej rozpoznawać w polu. Wypróbowałam już ten manewr na bylicy piołun, która myliła mi się z innymi bylicami. Po zasadzeniu jej na grządce rozpoznaję ją bez żadnych wątpliwości w szczerym polu, co jest cenną umiejętnością szczególnie w przypadku ziół silnie oddziałujących na organizm.

Poza trudnością rozpoznawania gatunków w trakcie okolicznych spacerów okazało się, że także w ramach jednego gatunku istnieje różnorodność, którą warto ogarnąć wiedzą fachową. Na przykład rumianków na łąkach sąsiadów jest co najmniej kilka rodzajów i zgłupiałam jak chciałam wybrać jeden o lepszych właściwościach zdrowotnych.

Jak zwykle pomogły mi bardzo osoby z grupy Z mniasta do wsi, które z prędkością kieleckiej wichury i bardzo kompetentnie pomagają w rozpoznawaniu roślin. I nie tylko roślin: po znalezieniu w smagliczce wielkiego niby świerszcza, który obracał głową, żeby mnie dokładniej obejrzeć (!) uzyskałam natychmiastową odpowiedź, że jest to modliszka zwyczajna, do tej pory bardzo rzadka, ale coraz częściej występująca w Polsce. Muszę się nią pochwalić, bo piękna jest moja nowa współmieszkanka:

Podsumowując plany jesienne, otłuszczenie na zimę chyba mi na razie nie grozi, bo pracy rolnej jest moc. Na razie w oczekiwaniu na spokojniejszą pogodę spędzam dzień orkanowy na zapiecku i kombinuję które ulubione zioła i kwiaty zasadzić. Póki dachu nie urywa, niechaj wieje i przynosi natchnienie.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s