Archiwa miesięczne: Grudzień 2017

Bezczas

Czasami usiłuję opowiedzieć innym dlaczego tak ważne są dla mnie te krótkie momenty, kiedy uda mi się wyrwać z trybów rzeczywistości i pójść do lasu, na łąki i bagna. Staję wtedy na chwilę plecami do energetyzujących brzózek i patrzę na tą samą łąkę co zawsze i ten sam lasek nadleśnictwa. Patrzę, czy pasą się akurat miejscowe sarenki, czy zając dobrze ukryty, czy może wystają gdzieś niespokojne uszy. Słucham, czy ptaki stonowane, czy słychać jakiś alarmujący tryl. Idę trochę dalej przez pola, najczęściej po kostki w błocie, szukając śladów bytności dzików lub drzewek skoszonych przez bobry. Jak mam wystarczająco dużo czasu, idę sprawdzić jak się ma drewniany domek letniskowy sąsiadów na polanie wśród wyrośniętych już brzóz. Za domkiem jest pole, nad którym krąży ten sam jastrząb co zwykle, a pszczoły cicho tworzą miód w ulach ukrytych w zagajniku, gdzie w tym roku były najlepsze kanie.

Mogłabym długo pisać co wtedy widzę i czuję, bo zdjęcia tego nie oddadzą, ale jest na to jedno słowo: bezczas. Miejsce, w którym gonitwa myśli na chwilę ustępuje, jest tylko tu i teraz.

img_4859

Czasem zmuszę jakąś sympatyczną ofiarę do wspólnego spacerku po tym bagnistym odludziu. Początkowo nawet wydaje się, że to miło, tylko szkoda butów, bo nie ma ścieżki, no i wieje (w końcu jesteśmy w kieleckiem). Potem widzę, że każdemu trochę czegoś brak, a to niesamowicie ośnieżonych gór, a to szumiącego w okolicy morza, albo przynajmniej sennych jeziorek. Bo każdy ma własny, niepowtarzalny bezczas.

Fajnie jest móc wracać do swojego bezczasu, gdzie przez chwilę cała reszta nie istnieje.

Reklamy