Czas na octy lecznicze

Przednówek. Można go przeczekać martwiąc się, że za rogiem czeka ostatni zimowy wirus lub bakteria, albo zadbać o odporność aplikując sobie szczepionkę naturalną, czyli coś z przetworów fermentowanych takich jak kiszonki, nalewki, czy też octy naturalne. Fermentacja znana w medycynie i kuchni od wieków sprawia, że warzywa, owoce lub zioła zostają zakonserwowane tak, że ich odżywcza i lecznicza moc nie słabnie z czasem.

I tu gładko przechodzimy do pasji mojej codziennej już od roku, czyli do tworzenia octów kulinarnych i leczniczych. Główna inspiracja to Octy Lileusza, o których pisałam już we wpisie o naturalnych probiotykach. Po roku mogę potwierdzić, że moc działania octów leczniczych, które przygotowuję na bazie przepisów Lilii jak najbardziej sprawdza się w praktyce. Warsztaty prowadzone tej zimy przez Octy Lileusza tylko wzmocniły moją motywację.  Przynajmniej w przypadku moim i mojej rodziny wpływ octów domowych na odporność jest zauważalny, a dodatkowo ten smak…

img_5334

Dla porządku trochę informacji ogólnych. Ocet jako probiotyk działa ‚na wszystko’, to znaczy wzmacnia odporność przeciwdziałając przez to chorobom. Zawiera tonę witamin i mikroelementów jak np. potas i sód, magnez, fluor, chlor, żelazo, miedź, fosfor, krzem, witaminę A, witaminy z grupy B, C, E, P i beta-karoten. Jego rolą jest przede wszystkim odbudowa flory bakteryjnej, co wpływa korzystnie na układ trawienny. Ma działanie przeciwzapalne i przeciwgrzybicze. Poprawia stan naczyń krwionośnych, obniża poziom glukozy we krwi. Można by długo wymieniać, ale mówiąc w skrócie: to naprawdę złoto w płynie jest. Należy pić w lemoniadkach, jeść w sałatkach i używać w masowej ilości innych zastosowań, które ja dopiero powoli ogarniam. Ważne, żeby był to ocet domowy. Ocet spirytusowy, to raczej trucizna dla wątroby. Natomiast ocet ‚domowy’ ze sklepu jest najczęściej pasteryzowany, a więc pozbawiony wszystkiego, co wymieniłam powyżej.

Kompendium informacji o zasadach tworzenia octów podane w bardzo przyjaznej formie można znaleźć na stronie Octy Lileusza. Ja skupię się więc na moich własnych doświadczeniach i przetestowanych przepisach. Co ciekawe, nie trzeba zaczynać od podstaw, czyli od octu jabłkowego – ja zaczęłam od letnich truskawek, wanilii i lawendy. Ale od octu jabłkowego zaczynać warto: jest najbardziej przewidywalny, a stanowi dobrą bazę pod różne dodatki i maceraty. Doświadczenie mówi, że najważniejsze jest aby kierować się tym co samemu najbardziej się lubi i potrzebuje w danym momencie – wtedy wyjdzie najlepiej. Własna produkcja octu wymaga wysiłku i dyscypliny, bo każdy ocet ma inne wymagania i powstaje w innym tempie. Ale wielką nagrodą jest jak z tej kolorowej alchemii wyłoni się jakieś cudo smaku.

Trochę o wypróbowanych przeze mnie przepisach:

Ocet bazowy – kroję jabłka ze skórką, zalewam je wodą z cukrem (4-5 łyżek cukru na litr wody), i słój z taką zalewą odstawiam przykryty ręcznikiem papierowym na blat kuchenny. Mieszam dwa razy dziennie. Najczęściej po dwóch tygodniach przestaje musować. Wtedy odstawiam na miesiąc, żeby doszedł do fazy prawdziwego octu, dopiero wtedy pierwszy raz odcedzam. Mieszanie jest bardzo ważne, ocet z pleśnią jest w praktyce do wyrzucenia, chwila nieuwagi i pozostaje nam kosz/kompost. Oczywiście zamiast jabłek bazą mogą być dowolne inne owoce/warzywa. Każdy owoc reaguje trochę inaczej jeżeli chodzi o czas przetwarzania. Nie należy się zrażać, trzeba dać tyle czasu o ile poprosi. Tak jak w przypadku każdego octu bardzo ważne jest aby owoce były ekologiczne, od znajomego lub z własnego sadu, wtedy automatycznie podnosimy moc octu i nie przetwarzamy znajdujących się w nim chemikaliów.

img_5233

Ocet niebazowy – są dwie metody podbijania wartości octu: dodawanie od razu szerszego przekroju owoców i innych komponentów w pierwszej fazie fermentacji octowej, albo też macerowanie dodatków (np. ziół) przez dwa tygodnie w gotowym occie. Ja na przykład macerowałam w zimie pokrojone igiełki sosny w gotowym occie bazowym, aby wzmocnić go witaminą C, której igiełki w zimie mają najwięcej.

img_5259

Taki kombinowany ocet ‚niebazowy’ ma szereg zastosowań kuchennych i zdrowotnych:

Ocet kulinarny – to ocet, który działa prozdrowotnie jak każdy inny, ale jednocześnie nadaje sałatkom i innym daniom odlotowy smak. Jeżeli chodzi o skład, to ogranicza nas tylko fantazja i doświadczenie. Fantazja, bo można w zasadzie korzystać z dowolnego zestawu komponentów, a doświadczenie, bo tak naprawdę dopiero po długich tygodniach/miesiącach okazuje się co wyszło z tego, co nastawiliśmy. Ale warto, bo trafiają się perełki. Mój ulubiony ocet wytworzony po niezbyt bogatym w owoce ostatnim lecie to: czarny bez, borówka amerykańska, malina, jabłko, wanilia, imbir, liść wiśni i czarnej porzeczki. Jego wybitny smak związany jest chyba z samym materiałem: wszystkie owoce pochodzą z własnego sadu i okolicy.

Ocet leczniczy – komponujemy go tak, żeby działał kierunkowo na problem zdrowotny, z którym się zmagamy. Takie kierunkowe stosowanie octów bardzo polecała Lilia w trakcie warsztatów – bardzo sensowny pomysł. Sam smak w tym occie nie jest może najważniejszy i bywa z nim różnie ;). Chodzi raczej o kierunkowe wzmacnianie jego cech leczniczych. Już sam ocet bazowy jest świetnym naturalnym probiotykiem, a kiedy dodamy do niego wybrane w konkretnym celu składniki, dajemy mu silną moc leczniczą. I tutaj wykrzyknik: to naprawdę działa! Dwa przykłady:

Na przeziębienia: Ocet z czosnkiem, chrzanem, imbirem, liściem geranium, cynamonem i goździkami zrobiłam na jesieni na podstawie przepisu Octów Lileusza o wdzięcznej nazwie ‚antybiotyczek’ (nie ma co kombinować, przepis jest bardzo trafiony).  I zarówno w imieniu swoim i rodziny mogę potwierdzić, że zima minęła bez uciążliwych infekcji, co w moim przypadku jest zupełnie wyjątkowe. Mam nadzieję na utrzymanie tego trendu.

Na robale: Flora bakteryjna w przewodzie pokarmowym jest często atakowana przez pasożyty, wirusy i grzyby powodujące schorzenia, które na oko nie kojarzą się z problemami żołądkowymi. Ale przez niszczenie tych patogennych stworów możemy sobie pomóc i na niestrawność, i na wirus grypowy, i na migreny. Zaskakujące, ale powtórzę: działa. Wręcz moja koleżanka zielarka twierdzi, że ten ocet może pomóc na pasożyty u psa i kota (tu należy jednak zachować czujność z dawkowaniem, działanie ziół antypasożytniczych jest dość silne). Składniki, które dodałam do octu bazowego w tym przepisie to: kwiaty aksamitki, bylica piołun i wrotycz. Zbliżone działanie miałyby też liście orzecha włoskiego.

Sposób stosowania, czyli lemoniadka: I jeszcze trochę informacji jak stosować. Przede wszystkim nie należy przesadzać z ilością. Część ziół (np. wrotycz) ma bardzo silne działanie. Lepiej dać sobie więcej czasu na leczenie niż przeżyć niespodziewaną rewolucję w organizmie. A więc podaję przepis na lemoniadkę standardową i zupełnie wystarczającą: 1-1,5 łyżki octu na szklankę ciepłej (nie gorącej) wody wypić rano na czczo, pół godziny przed śniadaniem. W zasadzie octy bazowe jako probiotyki można w ten sposób pić bez większych przerw. Natomiast ocet silnie działający leczniczo lepiej pić uderzeniowo, czyli tydzień kuracji, tydzień przerwy i drugi tydzień kuracji dla pewności.

I na koniec pomysł na wiosnę po zimowych warsztatach z Octami Lileusza: ocet leczniczy ‚wiosenka’. Na wiosnę większość tradycyjnych systemów leczniczych (medycyna ludowa, medycyna chińska) zaleca oczyszczenie organizmu i przez to wzmocnienie nerek i wątroby po zimie. Na warsztatach przygotowaliśmy bazę do tego octu (cukinia i seler naciowy), i do tego octu w ciągu najbliższych miesięcy mamy dodawać (i pić) różne składniki ukierunkowane: pokrzywa, listki brzozy, listki mniszka i inne wiosennie oczyszczające komponenty. Pięknie i alchemicznie, prawda ? Nic tylko mieszać, mieszać i pić.

img_5434

 

 

Reklamy

3 komentarze do “Czas na octy lecznicze

  1. Justyna

    Czy ja mogę prosić o przepis na ocet antybiotyczek. Nie wiem w jakich proporcjach należy te składniki dawac. Proszę o wskazówki i instrukcje ponieważ dopiero zaczynam przygodę z octami a jesteśmy z synkiem chorowitkami wiec może to jest dla nas dobre tym bardziej ze synuś lubi kiszonki.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. malgorzatawit Autor wpisu

      Proszę bardzo, mogę podać przepis na antybiotyczek, który zrobiłam dwa tygodnie temu na nadchodzącą jesień. Jeżeli któregoś składnika nie ma, to oczywiście można pominąć. Owoce można podmienić pokrojonymi jabłkami (w zeszłym roku robiłam ten ocet na bazie jabłek). Przepis:
      – Słoik 2,5 litra
      – 2 litry chłodnej wody + 10 łyżek cukru
      – Maliny + owoce czarnego bzu w ilości ok 1/3 słoika
      Owoce zalać wodą z cukrem tak, aby było co najmniej 5 cm przestrzeni w słoiku powyżej powierzchni wody, wymieszać i dodać:
      – 5 do 10 ząbków czosnku
      – imbir świeży w plasterkach (gdzieś 5 cm długości korzenia)
      – łyżeczka cynamonu i łyżeczka goździków
      – 10 liści geranium
      – średni korzeń chrzanu pokrojony.
      Ocet trzeba mieszać dwa razy dziennie dopóki owoce nie pójdą na dno. Wtedy powinien być odstawiony jeszcze na 3-4 tygodnie bez mieszania, a następnie odcedzony.
      Na zdrowie!

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Pingback: Octy ziołowe na wiosnę | Kompostella

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s