Gildie roślinne wieloletnie

Moim permakulturowym marzeniem jest stopniowe tworzenie ogrodu leśnego, czyli uprawy dającej sensowne plony, a jednocześnie naśladującej sposób w jaki samodzielnie powstaje las. Czuję, że nie mam jeszcze wystarczającej wiedzy, aby rzucić się na takie wyzwanie po całości, a jednocześnie szkoda mi tracić czasu na rozpatrywanie do bólu założeń teoretycznych.

Wybieram więc pójście małymi krokami, uczenie się w praktyce przez kolejne budowanie podstawowych elementów ogrodu leśnego: wieloletnich gildii roślinnych. Staram się bazować na roślinach przydatnych w praktyce, ciekawych ze względu na cechy indywidualne i współpracę w grupie, no i (co równie ważne!) na roślinach ulubionych z różnych przyczyn przeze mnie. Po analizie literatury i własnych obserwacjach, wybór padł na stworzenie na początek gildii wokół roślin najbardziej potrzebujących lub znajdujących się w miejscach wymagających szybszego zadarnienia.

img_7151

I właśnie te grupy roślin opisałam poniżej. Są to gildie tworzone przeze mnie naokoło:

  • jabłonek odmian tradycyjnych, i
  • orzechów włoskich

Najpierw jednak trochę teorii dotyczącej tworzenia wieloletnich gildii roślinnych. Źródeł wiedzy na ten temat jest wiele, bo jest to jedna z centralnych koncepcji projektowania permakulturowego. Do tego artykułu wybrałam opis podstawowych zasad tworzenia gildii z podręcznika Gaia’s garden (autor: Toby Hemenway), podaje on przydatną klasyfikację typów roślin, które należy zasadzić wspólnie. Korzystałam z wersji angielskiej podręcznika, wersja polska powstaje obecnie pod patronatem permakultura.edu.pl.

Według definicji Hemenwaya „gildia, to grupa roślin i zwierząt harmonijnie wspierająca się poprzez sieć wzajemnych zależności, często zgrupowana wokół jednego gatunku przewodniego, który przynosi szczególne pożytki ludziom tworzącym dany ekosystem. Może być zaczątkiem ogrodu leśnego.”

Rośliny do gildii dobiera się według pełnionych przez nie funkcji w środowisku. Poniżej wymieniłam te podstawowe funkcje razem z przykładami konkretnych roślin (oczywiście to tylko wyrywkowe przykłady). Elementy gildii:

  1. Główny element ‚produkcyjny’ – jabłoń, orzech włoski
  2. Poboczne elementy produkcyjne – porzeczka, agrest
  3. Rośliny miododajne przyciągające ptaki i zapylaczy, zwiększające szansę na zapylenie roślin produkcyjnych – facelia, aksamitka, nagietek
  4. Rośliny wspomagające tworzenie bogatej ściółki dzięki dużej ilości miękkich liści (nawóz zielony) – nasturcja, bób, krwawnik
  5. Rośliny kumulujące składniki odżywcze poprzez wyciąganie ich długimi korzeniami z głębi gleby (tzw. dynamiczne akumulatory) – mniszek, pokrzywa, żywokost
  6. Rośliny wiążące azot z powietrza (pozostawione w ściółce umożliwiają pobieranie azotu niezbędnego do wzrostu roślin uprawnych) – lucerna, koniczyna, łubin
  7. Rośliny odstraszające lub przechwytujące szkodniki – nasturcja, narcyz, chrzan.

A więc tworząc gildię należy pamiętać o stopniowym dodawaniu każdego z powyższych typów roślin. Co ciekawe istnieje wiele ‚super-roślin’, które pełnią kilka z tych ważnych funkcji jednocześnie, chociaż w konwencjonalnej uprawie często traktowane są jak inwazyjne chwasty. Na przykład żywokost rzeczywiście jest dość inwazyjny, ale dzięki temu zapewnia sąsiadującym roślinom dużo przydatnego surowca. Ma wielkie liście będące wartościowym nawozem, głęboko rosnące, długie korzenie kumulujące wartościowe składniki mineralne, i kwiaty przyciągające trzmiele i pszczoły. Jest bardzo cennym surowcem zielarskim, przyspiesza gojenie się ran i wspomaga leczenie zmian reumatycznych. Ja na razie zasadziłam żywokost w lesie. Wolę sprawdzić jego stopień inwazyjności daleko od istniejących upraw. Rośnie rzeczywiście w zawrotnym tempie: i z suchego korzenia i z kupionych nasion. Tyle bogactwa i żywotności w jednej roślinie!

Jabłonki

Tworzenie gildii w ogrodzie zaczęłam od doraźnej pomocy pilnie potrzebnej trzyletnim jabłonkom (papierówka, szara reneta, kosztela), które ledwo przeżyły zimę. Nornice poważnie podgryzły ich korzenie. Dodatkowo na wiosnę momentalnie rozpoczął się standardowy atak mrówek i ich przyjaciółek mszyc na nowo pojawiające się listki. Tak szybko jak się dało dosadziłam ostropest i nasturcje odciągające i przejmujące mszyce, a także aksamitki odstraszające pasożyty:

img_7635

Niezależnie od moich pomysłów, przyroda samorzutnie dodała do gildii przy każdej jabłonce coś od siebie: a to jeden egzemplarz krwawnika, a to pojedynczy mniszek. W okolicy rośnie trochę szczawiu, który dodatkowo odciągał od jabłoni mszyce. Już po paru miesiącach widać, że wspomagające rośliny pomogły przeżyć i dalej rozwijać się drzewkom. Niektóre zupełnie zaskoczyły, jak jeden z ostropestów, który wybujał na dwa metry (!), czyli znacznie więcej niż przytłoczona tym szczęściem jabłonka:

img_7625.jpg

Ten ostropest zostawiłam po lecie pocięty na ściółce jako, że poza funkcją ochronną kumuluje też dużo składników odżywczych pobieranych przez głęboko rosnący palowy korzeń.

Przed jesienią nadszedł czas na przygotowanie do sezonu na nornice. Ochronnie każda jabłonka dostała pojedynczy korzeń chrzanu, kilka główek czosnku, a przede wszystkim wianuszek z zasadzonych precyzyjnie naokoło każdego drzewka narcyzów (każde kółeczko narcyzów będzie mieć inny kolor kwiatów – estetyka to podstawa). Podobno narcyzy są wyjątkowo nielubiane przez nornice, zobaczymy.

Na koniec, żeby było piękniej i produktywniej, przed każdą jabłonką zasadziliśmy dużą grupę truskawek przetykanych czosnkiem. Zamierzam  na zimę dokładniej okryć je słomą, a na wiosnę dosadzić pojedyncze ziarna zbóż, żeby biedaki nie musiały pikować w pełnym słońcu. Wieść permakulturowa niesie, że truskawki wolą delikatny cień.

Krzewy owocowe, niemniej ważny element gildii, nie będą na razie sadzone w pobliżu drzewek. Kilka krzewów porzeczek i agrestu zostało posadzone w rzędach niedaleko jabłoni zanim  projektantka doczytała co to właściwie są te gildie. To na początek musi wystarczyć.

Orzech włoski

Gildia orzecha włoskiego, to świetny pomysł dla wszystkich, którzy nie chcą się ciągle zastanawiać jakim roślinom naokoło zaszkodzi juglon: trująca (i lecznicza) substancja znajdująca się w liściach, korzeniach i łupinach orzecha. Okazuje się, że wystarczy posadzić naokoło rośliny na juglon odporne i współpracujące z orzechem. Świetny projekt zestawu roślin tworzącego gildię orzecha włoskiego znalazłam ostatnio na FB Permisie.

img_6517

Na dobry początek zasadziliśmy morwę białą pomiędzy dwoma orzechami, i drugą morwę (czarną) w innej części ogrodu, żeby porównać warunki wzrostu w bliższej i dalszej odległości od orzecha włoskiego. Bezpośrednio przed orzechami rośnie zasadzona tu wcześniej czerwona porzeczka. Nie jest bardzo szczęśliwa pomimo moich prób ściółkowania. Liczę na to, że morwa biała zacznie pełnić dla niej funkcję osłonową. Ciąg dalszy rozbudowy gildii nastąpi w przyszłym roku: może czarny bez, może piękne oliwniki, no i może żywokost jeżeli się odważę puścić go wolno w sadzie.

Morwa sama w sobie jest ciekawym elementem ekosystemu. Jest drzewem pionierskim, rośnie jako pierwsza w trudnych warunkach, co samo w sobie warto testować na trudnym terenie (u mnie: piaskowa gleba, susze, silny wiatr od strony pola). Posadzenie morw miało też nieoczekiwane konsekwencje wspomnieniowe. Okazało się, że moja mama i ciocia świetnie pamiętają zagajnik morwowy rosnący kiedyś na terenie księżego ogrodu w Łopusznie. Był ulubionym miejscem przesiadywania w ich młodości.  Posadzenie nowych morw było niespodziewanym, a miłym impulsem przywołującym te wspomnienia.

Gildie spontaniczne

Mam jeszcze trochę dalekosiężnych planów dotyczących grupowania roślin, więc z zainteresowaniem obserwuję tworzące się w ogrodzie ‚gildie spontaniczne’, które w prawie podręcznikowy sposób powstają w miejscach, gdzie rośliny uznają to za stosowne. Ciekawie jest patrzeć jak natura poprawia to, co ja nieudolnie usiłuję jej narzucić. Daje to lekcję pokory, a jednocześnie uczucie obcowania ze niezależną siłą sterującą rozwojem ekosystemu. Dwa przykłady:

Czarny bez: ponieważ nie było w okolicy żadnego krzewu czarnego bzu, próbowałam zaaplikować sadzonkę jako ‚soliter’ w rządku drzew w sadzie. Nie było szans, biedaczka próbowała rosnąć, ale nieustająco usychała. Za to w odległości kilku metrów dalej, bez żadnej pomocy wyrósł w ciągu trzech lat potężny i  owocujący już krzak czarnego bzu właściwie w całkowitym cieniu w lesie przy kompoście – tylko kwiaty i owoce ‚wystają’ z cienia.  Potwierdziła się teoria, że czarny bez i kompost to odwzajemniona miłość. Pierwszy ocet leczniczy z owoców własnego czarnego bzu już dojrzewa w spiżarce.

Graby: w ramach testowania nowych pomysłów na żywopłot, zasadziliśmy dziesięć sadzonek grabu na wiosnę w różnych miejscach. Rosną ze zmiennym szczęściem chociaż dostały dość dużo kompostu i ściółki. Za to ciekawym fenomenem jest to, że koło każdej sadzonki rośnie pojedynczy chwaścik będący ewidentnie wspomagaczem wzrostu. Co ciekawe są to zróżnicowane chwaściki, jak pokrzywa, jasnota, krwawnik. W praktyce wygląda to dość zabawnie, jakbym uprawiała dorodną pokrzywę z jakimś badylkiem u boku. Liczę, że w przyszłym roku dzięki temu sąsiedztwu graby się rozgoszczą i śmigną w górę.

Tyle moich doświadczeń na dzisiaj. Życzę wszystkim współwyznawcom gildii roślinnych miłej jesieni przy projektowaniu swoich zagonów i cennych obserwacji przyrody w akcji!

img_6116

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s