Archiwa miesięczne: Lipiec 2019

Susza

Trudne lato dla beztroskiej rolniczki weekendowej. Chciałoby się zmieniać gospodarstwo na lepsze, uprawiać coraz więcej ekologicznych warzyw i owoców, obserwować i uczyć się co dobrego można dać światu prowadząc ogród w zgodzie ze sobą i z założeniami permakultury. No i tak po prostu odpocząć chłonąc piękno i spokój typowy dla pracy z ziemią. Z drugiej strony te działania w małej skali wydają się coraz bardziej tonąć w narastających problemach klimatu w skali makro. Coraz wyraźniej widać efekty globalnego ocieplenia, szczególnie w Polsce centralnej: susza już trzeci rok, i to coraz dotkliwiej odczuwalna.

Jak pisze Portal komunalny: „Obecnie w Polsce na jednego mieszkańca przypada ok 1600 m³/rok wody, a w okresach suszy wskaźnik ten spada nawet poniżej 1000 m³/rok/osobę, podczas gdy, dla porównania, na jednego mieszkańca Europy przypada średnio w ciągu roku ok 4500 m³, a na Ziemi ok 7300 m³. Na dodatek społeczeństwu brakuje szerszej wiedzy o deficytach wody i świadomości potrzeby oszczędzania wody.” W Świętokrzyskiem wody zaczyna realnie brakować. Zima bez śniegu i bezdeszczowa wiosna nie dała glebie tego co zazwyczaj, czyli głębokiego nawodnienia przed sezonem upraw. Sytuacji nie poprawiły wczesno-letnie, nierealne zupełnie upały. Nasza gmina wprowadziła już dawno zakaz podlewania ogrodów prywatnych, a poziom wód gruntowych ciągle się obniża. Napisałam więc trochę więcej o moich skromnych działaniach w zakresie retencji wody na działce. No i o tym jak w warunkach coraz większej suszy radzą sobie poszczególne rośliny uprawiane bez chemii i ściółkowane różnymi metodami.

Po pierwsze zbiornik na deszczówkę: właściwie rzutem na taśmę udało się przekształcić stare szambo w zbiornik na deszczówkę przed tegorocznym zakazem podlewania wodą z wodociągu. Dzięki temu jestem w lokalnej awangardzie jeżeli chodzi o retencję wody spływającej z rynien z dachu. Naprawdę nigdy nie przypuszczałabym, że zbiornik przyda się tak szybko. Ze względu na rozbudowę upraw w gospodarstwie i dużą ilość sadzonek, trudno byłoby nam obejść się całkowicie bez podlewania. Ściółkowanie w przypadku suszy to tylko część sukcesu. Ściółka zatrzymuje oczywiście długo wodę, ale ta woda musi jednak skądś się pojawiać. W lipcu ściółka na grządkach była tak sucha, że kiedy sadziłam rośliny przy jej rozkruszaniu sypał się pył. A pozostałe jeszcze w ogrodzie niewykorzystane baloty siana przywiezione z nieużytków aż się zapadły w sobie takie są suche.

Czytaj dalej