Archiwa miesięczne: Październik 2019

Permażniwa 2019 – bioróżnorodność

Zaczyna się. W trzecim roku od rozpoczęcia nauki uprawy permakulturowej ogród dociera powoli do poziomu bioróżnorodności gwarantującego przeżycie, kwitnienie i owocowanie roślinom, na którym mi zależy (i wielu innym). Miło jest obserwować jak obok ewidentnych porażek i niezrozumiałych zjawisk pojawia się twórcza przewidywalność. No i surowiec się pojawia, dużo surowca: do zjedzenia, na przetwory, ale też na kompost, na dalsze ściółkowanie.

Przez wspomaganie bioróżnorodności rozumiem w tym kontekście:
– znaczący udział ściółkowania ułatwiający życie owadom, ptakom i gryzoniom (niestety nie tylko przyjaznym), utrzymujący wilgoć w czasie suszy,
– brak użycia trucizn, nawozów sztucznych, pestycydów selektywnie niszczących florę i faunę,
– wybór roślin pod kątem warunków naturalnych i tworzenie zestawów roślin we wzajemnie wspomagające się gildie.

Myślę, że tegoroczne plony mimo przeciwności (długotrwała susza) wspomogła też w dłuższym okresie sprzyjająca pogoda. Nie było wiosną okresów długotrwałego zawilgocenia. Nie doświadczyliśmy nieprzewidzianych przymrozków na początku sezonu, a gdy pierwszy koszący pomidory mróz pojawił się dopiero pod koniec września, większość zdążyła już dojrzeć. Susza owszem była dramatyczna, ale udało nam się z powodzeniem wykorzystać nowy zbiornik i beczki na deszczówkę do podlewania większości upraw. Większość sadzonek przyjęła się dobrze i we względnym porządku – np. wspólna uprawa truskawek, ogórecznika, pomidorów, topinamburu. Dopiero pod koniec sezonu wkradła się lekka samowola – szczególnie truskawki uznały, że nie lubią rosnąć w równym rzędzie i rozpleniły się naokoło. No, ale ciężko się przejąć rozplenionymi naokoło truskawkami, uwielbiam!

Czytaj dalej

Pięć stref w projekcie permakulturowym

„Przyroda zawiera w sobie instrukcje działania zrównoważonego świata – do nas należy zapoznanie się nimi i ich zachowanie.” [Toby Hemenway, Ogród Gai]

Ostatnio coraz częściej porównuję zmiany wprowadzane przeze mnie w gospodarstwie z zasadami projektowania permakulturowego. Na początku, cztery lata temu, wydawało mi się, że potrzebnych w ogrodzie zmian jest tak dużo, że precyzyjne określanie projektu permakulturowego trochę mnie przerasta. Z jednej strony brak mi było podstawowej wiedzy o glebie i o uprawie czegokolwiek, a z drugiej strony wśród osób, które mi doradzały niewielu było praktyków permakultury.

Z czasem nabrałam trochę więcej luzu, no i umiejętności słuchania wartościowych rad. Wymyślam, zmieniam, czytam, rozmawiam, znowu zmieniam, i w ten sposób gospodarstwo ewoluuje powoli w stronę funkcjonalnej, a jednocześnie pięknej i bioróżnorodnej przestrzeni. Pomaga mi jak zawsze niezastąpiony podręcznik ‚Ogród Gai‚. W rozdziale o projektowaniu ogrodu autor przytacza jako jedną z centralnych zasad planowania metodę strefy i sektora. Przyjrzałam się więc różnym miejscom w mojej okolicy z perspektywy tej metody i spisałam trochę spostrzeżeń jak te strefy układają się w całość w Kompostelli.

Strefy w projekcie permakulturowym (od strefy 0 będącej naszym centrum, do strefy 5, w którą nie ingerujemy), to powiązane ze sobą małe elementy naszego otoczenia pełniące funkcje zależne od odległości od nas, od naszego domu. Sektory z kolei, to miejsca w naszym otoczeniu wyróżniające się ze względu na określone warunki naturalne (np. sektor słońca, sektor wiatru). Projektowanie permakulturowe można określić jako kreatywne układanie w całość tych elementów zgodnie z naszymi celami i potrzebami. Wykorzystanie poszczególnych stref i sektorów powinno nam zapewniać harmonijny ekosystem, jak najmniej ingerujący w środowisko naturalne. Projektowanie w oparciu o strefy i sektory może dotyczyć porządku na balkonie, uprawy ogrodu, dużego gospodarstwa, ale też z równym powodzeniem może dotyczyć tworzenia społeczności (fundacji, grupy na FB). To koncepcja uniwersalna, przydatna w wielu aspektach naszego życia.

Dzięki uwzględnieniu w projekcie stref i sektorów mamy szansę na stworzenie niepowtarzalnego miejsca lub tętniącej życiem społeczności. Pamiętajmy o kreatywności i intuicji w trakcie tworzenia naszej przestrzeni. I o tym, że powolna ewolucja jest bardziej zgodna z naturą niż gwałtowne zmiany, które mogą w przyszłości wymagać równie gwałtownych korekt.

Poniżej opisałam krótko główne cechy każdej z pięciu stref i podałam trochę informacji o tym jak każda z nich funkcjonuje w moim gospodarstwie. Do opisu dodałam zdjęcia ‚przed’ i ‚po’ pokazujące przemianę danej okolicy w ciągu ostatnich czterech lat. Dalsze przemiany w toku (lub w planach i marzeniach).

Strefa 1: to najbliższe otoczenie, przestrzeń społeczna, najintensywniejsza uprawa roślin i sadzonek. W tej strefie uprawiamy warzywa i zioła, których potrzebujemy najczęściej, ale też i takie, które potrzebują najwięcej naszej uwagi.

Czytaj dalej