Archiwa tagu: medytacja

A gdyby cały świat był ogrodem?

Płytko oddychamy, pędzimy, zamykamy się w sobie, koncentrujemy się na działaniu, żeby tylko przetrwać nawał codziennych spraw, aż będzie można odpocząć, odetchnąć głębiej, przeżyć moment szczęścia w spokoju, na który czekamy. Czekamy? Ale w sumie dlaczego czekamy? Permanentny stres nie jest naturalny. Warto szukać miejsc i chwil, w których stan głębokiego oddychania i spokoju w działaniu / pracy jest naturalny, i można osiągać go często, a nie tylko raz do roku, podczas krótkich wakacji.

Przyjeżdżając do mojego świętokrzyskiego gospodarstwa od razu czuję w sobie ten stan głębokiego spokojnego oddechu. Czuję przemianę już jak jadę samochodem. I nie chcę powiedzieć przez to: weź samochód, rzuć wszystko i jedź w Bieszczady! Ważne jest, aby szukać tego stanu, a jak się go znajdzie iść za nim, nie odmawiać go sobie uważając, że to tylko chwile i nie zasługuję na więcej. Nie mówić, och jak niesamowicie jest na tej plaży, ale trudno, za tydzień do domu i znowu do tej orki. Przecież zasługuję na to, żeby codziennie głębiej oddychać, a nie zamykać się w sobie i orać, albo wyłączać ból istnienia zagłębiając się w telewizor / komputer / telefon.

Jeżeli wyzwolimy się z myślenia, że szczęście to tylko ulotne chwile, to nagle okaże się, że świat piękna i spokojnego życia jest na wyciągnięcie ręki. Może brzmi naiwnie, ale warto szukać, warto traktować takie życie jako realistyczny cel. Metafora sielskiego ogrodu jest tu pomocna. Kontakt z ziemią leczy i sprawia, że kłębowisko problemów rodzących się w umyśle ustępuje i przestaje przytłaczać.

Kiedy wchodzę do wiosennego sadu otoczonego żywopłotem przypomina mi się zdanie autorki ‚Tajemniczego ogrodu’ Frances Burnett: „Jeżeli umiecie patrzeć, zobaczycie, że cały świat jest ogrodem.”

‚Tajemniczy ogród’ opowiada o czymś bardzo ważnym. O wyjściu z zamkniętego pokoju, w którym chore dziecko czuje się źle, ale jest akceptowane przez dorosłych. O wyjściu do ogrodu, rajskiego świata, do którego stres i choroby nie mają dostępu. To nie jest tylko przenośnia! Zmianę, zdrowienie, odrodzenie życia, najlepiej widać wiosną w ogrodzie.

Reklamy

Ja brzoza

Będzie o brzozach. O pójściu za swoimi marzeniami. O tym, że warto zaufać intuicji i zwracać uwagę na znaki, którymi nas prowadzi. Ja na przykład zawsze uwielbiałam brzozy, zawsze marzyło mi się odpoczywanie wśród brzóz. Zestawienie bieli i zieleni zawsze mnie przyciągało. W trakcie plenerów  fotograficznych rzucałam się w kierunku zagajników brzozowych, a raz nawet cała wycieczka musiała wyjść z samochodu i podejść do widocznego z szosy pięknego zagajnika na Podlasiu, żebym mogła walnąć lepszą fotę. Fota wyszła średnio, ale brzozy w sercu pozostały.

Jak tylko zobaczyłam, że na działce jest dużo brzózek (teraz około 10 letnich), to mi serce urosło i uznałam, że tu jest moje miejsce. Do tej pory wpatruję się w miejscowe brzozy, słucham jak szumią, a wręcz (o zgrozo) się przytulam. Dzięki zawieszonemu na pniach brzóz hamakowi mam wrażenie odpoczywania nad szumiącym morzem (wrażenie może trochę naciągane, szczególnie jak sąsiedzi sypną gnojówką na swoje grządki z warzywami).

img_3255-1

Trochę dużo tego entuzjazmu, ale cieszę się, że nie dałam się zwieść ogrodniczym ‚przesądom’ że te brzozy to lepiej wyciąć, bo przy bramie to przeszkadzają, a przy ognisku jest ich za dużo, a odbierają wartość odżywczą ziemi i wysysają wodę (mają płytkie gęste korzenie), a na jesieni to dużo spada liści i gałązek.

Sama nie wiem skąd to przeświadczenie, że brzoza w ogrodzie to samo zło. Liści spada dużo, no i co ? Zawsze panikowałam na wiosnę, że te liście wypalą trawę, aż ostatniej wiosny wśród innych ograniczeń czasowych w ogóle przestałam je grabić. I proszę, trawa ożyła nawet bujniejsza bez dodatkowych zabiegów wzmacniających. A że sucho pod brzozą? Trzeba będzie znaleźć wytrzymujące przy niej gatunki. Planuję konwalie, paprocie, poziomki – na razie testowałam na pojedynczych egzemplarzach, i radzą sobie dobrze. Podobno brzoza lubi też trawy ozdobne, róże i piwonie (!), mogę powiedzieć, że ja też, więc może je dodam przy zadarnianiu okolicy brzóz przy ognisku.

Brzoza żyje jak na drzewo krótko, ok. 200 lat, ale za to ma niewielkie wymagania. Bardzo szybko rośnie (6 metrów przez pierwsze 10 lat), może dojść do 30 metrów. Jest drzewem pionierskim, odpornym brak wody, na zimno i wiatr. Często sadzi się ją od północnej strony lasów w celu ochrony innych roślin – tak też skonstruowany jest lasek koło mojego domostwa.

A więc brzozy w ogrodzie warto mieć: Czytaj dalej

Bezczas

Czasami usiłuję opowiedzieć innym dlaczego tak ważne są dla mnie te krótkie momenty, kiedy uda mi się wyrwać z trybów rzeczywistości i pójść do lasu, na łąki i bagna. Staję wtedy na chwilę plecami do energetyzujących brzózek i patrzę na tą samą łąkę co zawsze i ten sam lasek nadleśnictwa. Patrzę, czy pasą się akurat miejscowe sarenki, czy zając dobrze ukryty, czy może wystają gdzieś niespokojne uszy. Słucham, czy ptaki stonowane, czy słychać jakiś alarmujący tryl. Idę trochę dalej przez pola, najczęściej po kostki w błocie, szukając śladów bytności dzików lub drzewek skoszonych przez bobry. Jak mam wystarczająco dużo czasu, idę sprawdzić jak się ma drewniany domek letniskowy sąsiadów na polanie wśród wyrośniętych już brzóz. Za domkiem jest pole, nad którym krąży ten sam jastrząb co zwykle, a pszczoły cicho tworzą miód w ulach ukrytych w zagajniku, gdzie w tym roku były najlepsze kanie.

Mogłabym długo pisać co wtedy widzę i czuję, bo zdjęcia tego nie oddadzą, ale jest na to jedno słowo: bezczas. Miejsce, w którym gonitwa myśli na chwilę ustępuje, jest tylko tu i teraz.

img_4859

Czasem zmuszę jakąś sympatyczną ofiarę do wspólnego spacerku po tym bagnistym odludziu. Początkowo nawet wydaje się, że to miło, tylko szkoda butów, bo nie ma ścieżki, no i wieje (w końcu jesteśmy w kieleckiem). Potem widzę, że każdemu trochę czegoś brak, a to niesamowicie ośnieżonych gór, a to szumiącego w okolicy morza, albo przynajmniej sennych jeziorek. Bo każdy ma własny, niepowtarzalny bezczas.

Fajnie jest móc wracać do swojego bezczasu, gdzie przez chwilę cała reszta nie istnieje.