Archiwa tagu: projekt permakulturowy

Co to jest permakultura, tak konkretnie?

Z każdym rokiem zwiększa się moja potrzeba zdefiniowania siebie w kontekście pracy z ziemią, zdefiniowania sensu tego, co tutaj robię, a więc potrzeba lepszego zrozumienia co to właściwie jest permakultura. Długo nie czułam się na siłach, aby ją na piśmie definiować. Temat wydawał się niby prosty, a jednak ulotny. Początkowo permakulturą określałam na swoje potrzeby sposób tworzenia ogrodu, mojej przestrzeni naokoło domu w taki sposób, żeby prowadzone przeze mnie uprawy obyły się to bez pryskania pestycydami, sztucznego nawożenia, nieustannego plewienia i podlewania. Potem starałam się wdrażać po kolei techniki permakulturowe jak na przykład sadzenie roślin w gildiach, wprowadzenie zbiorników na deszczówkę. Starałam się dobierać rośliny do kontekstu i korzystać z dobrodziejstw oferowanych przez chwasty, które najczęściej okazywały się wartościowymi ziołami.

Intuicyjnie czułam, że idę we właściwym kierunku i to pomimo przejściowego braku równowagi po rozpoczęciu upraw w moim ogrodzie, pomimo wszystkich tych tabunów mszyc, drzewek podgryzanych przez nornice, liści podjadanych przez zające. Czułam, że dzięki projektowaniu i uprawie ogrodu metodami permakulturowymi da się zmienić sposób podejścia do produkowania żywności, da się nadać pracom w ogrodzie głębszy ekologiczny sens. I od tych chwil szczęścia i sensu w weekendowej pracy z ziemią zaczęłam. Moja wiedza była ciągle więcej niż skromna, ale ogród rzeczywiście zaczął ewoluować. Uprawa stawała się coraz bogatsza i stabilniejsza. Na przykład, robale ciągle były, ale zwiększała się wzajemna równowaga owadów szkodzących i niszczących szkodzące.

Biedronki azjatyckie nie narzekają na brak pokarmu, czyli szkodników wiosennych.

Stopniowo zaczęło do mnie docierać, że naczelną zasadą permakultury tak jak definiują ją źródła są relacje. Czyli można mieć panele fotowoltaiczne, nie stosować oprysków, przykrywać ziemię ściółką, ale to nadal nie będzie permakultura. Jej istotą jest ustawiczne tworzenie relacji pomiędzy poszczególnymi elementami projektu tak, aby tworzyć jak najbardziej zrównoważone środowisko. Czyli na przykład wprowadzając oczko wodne ułatwiamy życie płazom, które pożerają różne rodzaje szkodników, przyciągamy pszczoły do wodopoju. Przy oczku powstaje ekosystem, który lubią określone gatunki chwastów okazujących się ziołami jak na przykład rumianek. A więc tworzymy nowy mikroświat, który daje też korzyści też i nam.

Czytaj dalej

Pięć stref w projekcie permakulturowym

„Przyroda zawiera w sobie instrukcje działania zrównoważonego świata – do nas należy zapoznanie się nimi i ich zachowanie.” [Toby Hemenway, Ogród Gai]

Ostatnio coraz częściej porównuję zmiany wprowadzane przeze mnie w gospodarstwie z zasadami projektowania permakulturowego. Na początku, cztery lata temu, wydawało mi się, że potrzebnych w ogrodzie zmian jest tak dużo, że precyzyjne określanie projektu permakulturowego trochę mnie przerasta. Z jednej strony brak mi było podstawowej wiedzy o glebie i o uprawie czegokolwiek, a z drugiej strony wśród osób, które mi doradzały niewielu było praktyków permakultury.

Z czasem nabrałam trochę więcej luzu, no i umiejętności słuchania wartościowych rad. Wymyślam, zmieniam, czytam, rozmawiam, znowu zmieniam, i w ten sposób gospodarstwo ewoluuje powoli w stronę funkcjonalnej, a jednocześnie pięknej i bioróżnorodnej przestrzeni. Pomaga mi jak zawsze niezastąpiony podręcznik ‚Ogród Gai‚. W rozdziale o projektowaniu ogrodu autor przytacza jako jedną z centralnych zasad planowania metodę strefy i sektora. Przyjrzałam się więc różnym miejscom w mojej okolicy z perspektywy tej metody i spisałam trochę spostrzeżeń jak te strefy układają się w całość w Kompostelli.

Strefy w projekcie permakulturowym (od strefy 0 będącej naszym centrum, do strefy 5, w którą nie ingerujemy), to powiązane ze sobą małe elementy naszego otoczenia pełniące funkcje zależne od odległości od nas, od naszego domu. Sektory z kolei, to miejsca w naszym otoczeniu wyróżniające się ze względu na określone warunki naturalne (np. sektor słońca, sektor wiatru). Projektowanie permakulturowe można określić jako kreatywne układanie w całość tych elementów zgodnie z naszymi celami i potrzebami. Wykorzystanie poszczególnych stref i sektorów powinno nam zapewniać harmonijny ekosystem, jak najmniej ingerujący w środowisko naturalne. Projektowanie w oparciu o strefy i sektory może dotyczyć porządku na balkonie, uprawy ogrodu, dużego gospodarstwa, ale też z równym powodzeniem może dotyczyć tworzenia społeczności (fundacji, grupy na FB). To koncepcja uniwersalna, przydatna w wielu aspektach naszego życia.

Dzięki uwzględnieniu w projekcie stref i sektorów mamy szansę na stworzenie niepowtarzalnego miejsca lub tętniącej życiem społeczności. Pamiętajmy o kreatywności i intuicji w trakcie tworzenia naszej przestrzeni. I o tym, że powolna ewolucja jest bardziej zgodna z naturą niż gwałtowne zmiany, które mogą w przyszłości wymagać równie gwałtownych korekt.

Poniżej opisałam krótko główne cechy każdej z pięciu stref i podałam trochę informacji o tym jak każda z nich funkcjonuje w moim gospodarstwie. Do opisu dodałam zdjęcia ‚przed’ i ‚po’ pokazujące przemianę danej okolicy w ciągu ostatnich czterech lat. Dalsze przemiany w toku (lub w planach i marzeniach).

Strefa 1: to najbliższe otoczenie, przestrzeń społeczna, najintensywniejsza uprawa roślin i sadzonek. W tej strefie uprawiamy warzywa i zioła, których potrzebujemy najczęściej, ale też i takie, które potrzebują najwięcej naszej uwagi.

Czytaj dalej